Advertisement
Strona główna
Aktualności
O nas
Przygody
Galeria
Nowa Galeria
Baza noclegowa
Linki
Napisz do nas
Księga gości
BlueSport
O nas
Wpisał: Helena Gromek   
13.08.2005.
Połączyło Nas gorące uczucie, oraz wspólne pasje:

 Rower,
Snowboard,
Wspinanie,
Wędrówki.
I … zobaczymy co jeszcze

I w dniu 13 sierpnia 2005 roku połączyły nas obrączki. Galeria i opis z naszego ślubu .

Mieszkaliśmy niedaleko siebie, a poznaliśmy się setki kilometrów od naszych domów w Ski Drienicy na Słowacji, gdzie dojechałam na kilka dni do moich znajomych poszaleć na desce. Wtedy każde z nas miało swoje życie, inne sprawy i tak nie mieliśmy okazji się lepiej poznać. Przy kolejnym spotkaniu dopiero po krótkiej rozmowie, dotarło do nas, że przecież już się znamy, a raczej, że widzieliśmy się przelotem na Słowacji.

Pewnie myślicie, że skoro mieszkaliśmy niedaleko siebie i mieliśmy wspólnych znajomych, to udało nam się spotkać w rodzinnych stronach? Jeżeli tak myślicie, to oczywiście jesteście w błędzie.

Kolejne nasze spotkanie miało miejsce w górach, gdzie wyjechaliśmy większą ekipą na rowery. Robert z Mareczkiem jeździli gdzieś pod górę, a ja sobie gdzie indziej zjeżdżałam w dół. I tak minął w deszczu długi majowy weekend w Myślenicach.

Przy tak rozwiniętych zainteresowaniach, jakie mamy, udało nam się dopiero spotkać po kilku tygodniach korespondencji, po powrocie z gór.
Pewnego wieczoru zmęczeni codziennością, wpadliśmy na pomysł, żeby gdzieś razem wyjechać, uciec od zgiełku miasta. I w ten sposób udało mi się wyciągnąć Roberta do Puszczy Knyszyńskiej, w miejsce dalekie od cywilizacji i wygód. Tam przekonaliśmy się, że to nie przypadek, że spotkaliśmy się na swoich drogach życia. To było przeznaczenie.

Okazało się, że nie tylko uczucie, które się wtedy rodziło, nas łączy, ale również wzajemne szaleństwo, brak strachu, zahamowania, chęć ekstremalnych doznań i pędu wiatru.

Rower i góry:

Razem kochamy góry, chociaż każde z nas na swój sposób.
Ja uwielbiam zdobywać szczyty,  wspinając się, nierzadko oblodzonymi i zaśnieżonymi ścieżkami na sam czubek góry.
Robert zdobywa szczyty pedałując na swoim rowerze, pod górę, wciąż pod górę, raczej rzadko zdzierając zelówki w butach.
Ja natomiast rower w górach wykorzystywałam, głównie do zjazdów, czyli w wygodny sposób dostawałam się kolejką na górę, a później pędziłam w dół na złamanie karku.
Oczywiście oboje też jeździliśmy na rowerze na Mazowszu, gdzie mieszkamy. Robert dodatkowo brał udział maratonach MTB, ja za to jeździłam bardziej dla rekreacji, ścigając się z ludźmi na ścieżkach rowerowych. Dzięki Robertowi dowiedziałam się do czego służą przerzutki w rowerze i jak jeździć. W krótkim czasie namówił mnie, na udział w maratonach i teraz jeździmy razem. Czasami w towarzystwie HeHeMisia.
 
 
 
Snowboard:

Tu łączy takie samo zamiłowanie, czyli białe szaleństwo, po dziewiczych, puchatych terenach. Mroźny powiew wiatru, smuga śniegu za nami i wyryty na białym puchu ślad po naszych deskach.
Robert ma więcej w sobie szaleństwa i zapuszcza się w każde krzaki gdzie nikt jeszcze nie jeździł, żeby wyznaczyć jako pierwszy swój ślad, ja czasami z drżeniem serca podążam za nim, ale w większości jednak wybieram szersze szlaki, co by nie walczyć w lesie z drzewami.

Wspinanie:

Co do wspinania to tylko ja do tej pory się wspinałam, jednak po pierwszej wizycie Roberta na ściance okazało się, że świetnie mu idzie i ma bardzo dobre predyspozycje, oraz wrodzony talent do tego sportu. Jednak na niego mamy najmniej czasu, poza tym w naszej okolicy poza bunkrami i sztucznymi ściankami, nie ma się gdzie wspinać, a największą radość przynosi zdobycie 200 metrowej skały w pionie.

Wędrówki:

Nasze wędrówki zrodziły się troszkę z rowerowania i wspinania, a także odrobiny snowboardu, bo czym innym są te sporty, jak nie obcowaniem z przyrodą. Jednak ja czasem wolę zwolnić tempo i rozkoszować się pięknem przyrody i czasami udaje mi się ściągnąć Roberta z roweru i wyciągnąć na włóczęgę.

Niestety nie wszystko da się pogodzić i część naszych zainteresowań możemy realizować tylko sezonowo, chociaż przez cały czas trzeba dbać o formę i kondycję, żeby nagle się nie okazało, że brakuje nam sił to tego, co lubimy robić najbardziej.
 
Trudno jest, bowiem pogodzić wszystko, życie, pracę i zainteresowania, które zasadniczo się bardzo różnią od siebie. Niemniej jednak wszystkie podnoszą mocno poziom adrenaliny.

O kurcze! Jesteśmy uzależnieni od adrenaliny!

To jest właśnie HeHeTeam - troszku tajemniczy, troszku niebezpieczny - Jak głosi napis na jednym z tajemniczych trunków.
Nazwa powstała od naszych imion i ksyw, tzn.: He1 to ja czyli Helena, a He2 - to Robert czyli Hełmofon, mamy też naszego HeHeMisia, który jak nie śpi lub baluje, podąża naszymi ścieżkami.
 
Serdecznie zapraszamy do odwiedzania Naszej strony, oglądania galerii oraz czytania newsów z naszych wyczynów, przygód czy planów.


 
 

Wszelkie prawa zastrzezone.
Materialy zawarte na stronie chronione sa prawami autorskimi nie moga byc kopiowane,
publikowane i rozprowadzane w zadnej formie bez pisemnej zgody autorów.